Premiera Wrocławskiej Książki Kucharskiej, która jest jednym z projektów Wrocławia – Europejskiej Stolicy Kultury 2016 – odbędzie się już 3 czerwca na scenie Europy na Widelcu w  Rynku. Premierze towarzyszyć będzie druga edycja festiwalu książki kulinarnej „Książka na widelcu”. W dniach 3-4 czerwca 2016 na specjalnych stoiskach odwiedzający będą mogli kupić książki kucharskie z oferty wielu polskich wydawców, a także – premierowo – Wrocławską Książkę Kucharską. Sekrety pracy nad jej wydaniem zdradziła nam ambasadorka projektu – Beata Śniechowska – wrocławianka i zwyciężczyni 2. edycji programu Masterchef.

Premiera Wrocławskiej Książki Kucharskiej już tuż tuż (3 czerwca). Jak ocenia Pani zaangażowanie wrocławian w tworzenie lokalnej kuchni? Nadesłane receptury to głównie wspomnienia tego, co gotowała mama lub babcia, czy autorskie eksperymentalne przepisy młodych miłośników kuchni?

Przeważały przepisy rodzinne, przekazywane od kilku pokoleń aż do dziś, ale nie brakowało też propozycji na współczesne, nowatorskie dania.

A udało się wyróżnić produkty lub kategorie dań, z którymi wrocławianie są najbardziej związani? Może zauważyła Pani jakąś szczególną tendencję – na przykład związaną z tym, że przepisów na ciasta i desery było znacznie więcej niż na dania główne. A może wręcz przeciwnie?

Przepisy były dość zróżnicowane, a zgromadzony materiał udało nam się podzielić na trzy działy, to znaczy: Zupy i przystawki, Dania obiadowe, Dania na słodko i desery. We Wrocławskiej Książce Kucharskiej nie zabrakło przepisów na różnorodne pierogi, „śląskie niebo”, śledzie, sałatki oraz regionalne słodkości. Wiele z nich bazuje na prostych składnikach takich jak ziemniak, twaróg, jajka, ryby słodkowodne czy różnego rodzaju zboża. Nie oznacza to wcale, że dania pozbawione są pomysłowości. Wręcz przeciwnie, w książce wrocławianie udowadniają, że z przeciętnych produktów można wyczarować pełne smaku i finezji dania.

Jest jakiś przepis w tej książce, który Panią urzekł? Pytam o przepis, a zarazem o historię z nim związaną.

Trudno wybrać tylko jeden przepis i historię z nim związaną… Wszystkie, które znalazły się w książce są bardzo ciekawe. Niektóre z nich chwytają za serce, inne powodują radość, a nawet śmiech. Są też takie, które sprawiają, że człowiek wpada w zadumę po ich przeczytaniu. Na pewno urzekła mnie historia jednego chłopaka, któremu na wieść o projekcie „Wrocławskiej Książki Kucharskiej”, przypomniał się przepis na „kluchy” z babcinego domu i zaczął z nim eksperymentować. Wróciły do niego wspomnienia smaków i atmosfery sprzed lat, gdy to babcia je przygotowywała. Inna, jedna z moich ulubionych opowieści, związana jest z wyborem przyszłej panny młodej. Pewien Pan był niegdyś tak oczarowany smakiem zupy z ryb słodkowodnych z chałką i rodzynkami, że po jej zjedzeniu postanowił zmienić narzeczoną – z jednej siostry na drugą, która to takowy smakołyk przyrządziła.

A żałuje Pani jakiejś opowieści lub receptury, która ostatecznie nie weszła do tej książki?

Przyznam, że wybór ostatecznego materiału, który trafił do „Wrocławskiej Książki Kucharskiej” był najtrudniejszym wyzwaniem. Jak wiadomo, nie wszystkie przepisy znalazły się w książce. Bez widocznego związku danego przepisu z regionem nie mógł on zostać uznany jako „wrocławski”. Nie żałuję swoich typów i wierzę, że wraz zespołem podjęłam dobrą decyzję podczas selekcji materiału.

Coraz częściej spotykamy się z pytaniami gdzie będzie można kupić książkę i w jakiej cenie. Zdradzi nam Pani takie szczegóły?

Z przyjemnością. Na targach „Książka na widelcu” będzie można kupić książkę w promocyjnej cenie – 25 zł. Po targach będzie kosztować 30 zł (oprawa miękka). Od 13 czerwca dostępna będzie w twardej oprawie (35 zł). Książkę będzie zakupić w pierwszej kolejności w Barbarze i w sklepie internetowym, później znajdzie się w szerszej dystrybucji. Zapraszam na premierę Wrocławskiej Książki Kucharskiej (3 czerwca na scenie Europy na Widelcu na wrocławskim Rynku). Dodam tylko, że książka jest pięknie wydana, zawiera nie tylko przepisy oraz ciepłe, rodzinne historie, ale i oryginalny materiał ikonograficzny (skany zdjęć, starych zeszytów z przepisami, „poplamionych” notatek kulinarnych) a także piękne zdjęcia wybranych potraw wykonane przez wrocławskie blogerki z kaszamanna.com